Miłosierdzia i miłości kranu
Gdy zaszło słońce położył się na kamieniu
Snu dobremu mienieniu
Wtedy ujrzał schody do nieba i świętych i aniołów po nich chodzących
W dobrego Boga wierzących
Bóg przedstawił mu się jako Bóg Abrahama i Izaaka
I jego obietnica była taka
Bóg obiecał oddać mu i jego potomstwu w posiadanie ziemie na której stał
I był to miłości ogromny wał
Zapowiedział też ze jego potomstwo będzie tak liczne jak proch ziemi
I nie zabraknie im niczego zupełnie jak na pustyni kamieni
I dzięki niemu i jego potomstwu ludzie otrzymają błogosławieństwo
I będzie to zupełnie nie męczeństwo
Bóg obiecał być zawsze z nim i go chronić
I od zła bronić
Bóg obiecał mu, że go nie opuści aż to się wypełni
I co do każdej joty spełni
Gdy się obudził
I wspomnienie snu wyłudził
Zrozumiał ze to miejsce to brama do nieba
I oznaczyć je mianem Betel trzeba
Wcześniejsza nazwa to Luz
I przejeżdżał tamtędy niejeden wóz
Jakub złożył taką obietnice
Dobra krynice
Obiecał ze jeśli Bóg będzie z nim i będzie go strzegł, karmił i ubierał, jeśli szczęśliwie wróci do swojego ojca to ten Bóg będzie jego Bogiem
I dobra wodzem
Kamień, pod którym spał ustawił jako stele i będzie on domem Boga
I nie ogarnie go żadna trwoga
Obiecał tez ze wszystkich dóbr dawać dziesięcinę
















