Śnieg ginie i się pojawia
Niczym 'wróżka czarodziejka'
Szybciej białą szatą ściąga
Na szarość dnia i smętne noce
Zostawiając wilgoć aury mgłę
Słońce zakrywa gwiazdy
Miejscami pod stopami aż skrzypi
Poślizgnąć na niej się można
Jak szybko z frajdy pozbierać
Biała Dama dziwne ma zniknięcia
Niczym ludzie są i ich nie ma
Dobrze choć, że mróz trzyma
Robactwo wytępi zarazki
Uroczą wnosząc wiosnę
A po niej upojne lato
cudowne lato miłości
Bo jak mróz od zimy jest silniejszy
Zazwyczaj mówi się to nie zima
A skamieniałość ziemi jak serc
Gdzie nie każdy się z zimna trzęsie
Jak najczęściej człowiek bez miłości ...


















