nie chciałam widzieć
wolałam pamiętać klarownie
dłonie
wtedy już zimne i rozłożone na łzach
krzyżem
do kafelków przywarły
wyjąkane na do widzenia
pretensje
pomyślałam że boga nie ma
i tłukłam nadzieją o ścianę
- moje wypuszczone na wolność
zażalenia
- nikt ich nie widział
zebrałam od ludzi uśmiechy
cały czas mówię
że wyjechałeś na wakacje
czarna sukienka wisi w szafie
08.08.09
* cyk! w pierwszej części był fragment o różańcu - usunęłam, ale teraz nie wiem, czy klimat pogrzebu o którym mowa jako tako się rysuje, hm?



























