mierzą nas sączącymi się kroplami
lepkiej i czarnej
gęstej nicości
przykryte niedokończonością
nieustannie upadające ziarna
przecież wszystko już się stało
i to takie nieważne
czy znów dzieje się za późno
chciałabyś być zupełnie gdzieś daleko stąd
i na wskroś czysta coś odczynić
czy też przedrapać dziurę do innych wymiarów
przy stygnącym molo
w ścianie domu z piasku
tak właśnie się kończy dana nam przestrzeń
i choć gonią
pędzą
przeganiają
ja mogę przeliczać w nieskończoność
mnie i ciebie
na nas



























