ławki mocniej pachniały seksem
ścieżki nie rodziły w bólu
nowych zakrętów
w tym centymetrze pomiędzy
jest trochę oddechu
wiatrów zapachu mandarynek
lepkości pomadki strachu
i wreszcie ciszy
księżyc świeci całkiem zwyczajnie
oświetla blade łopatki
22.12.11

























