wiec stoliczku nakryj
pod którym chowam
się kevlarowo kurpiowską dzierganiną
jak ja rozmiłowałam się
w naszych cudnych i uroczych blitzkriegach
w twoich pełnych ranami powierzchownymi
magazynach
teraz
ty nacierasz
masz mnie na muszce
którą poderżnę gdy nie dotrzymasz warty
twoje racjonalne pola dyskusji
twoje miny przeciwpancerne
twoje argumenta
mogłabym wyminąć slalomem na bmx'ie
tyle że tylko cekaemy mi w głowie
gazy bojowe i wieczne wypięcie
tyle że tu nie czas
na broń niekonwencjonalną
twoje bose stopy
zgubione w rosyjskim śniegu






















