urody wspominanym kobietom, myślę o Wisławie Szymborskiej
i o wołaniu do Yeti. Obok, leżą trzy meteory, jaśniejące z każdym uśmiechem,
a ona woła w zdziwieniu do drogi, co wiedzie donikąd.
Dogasa w kominku, w butelce też ledwie tli się nadzieja,
nie miałem ja w niej mentora, lecz przecież… przyjaciela.
Teraz, stoimy na szczycie Himalajów.
Krzyczymy, lecz słychać tylko jej wołanie.
Znak, że bliżej jest nieba, a ja abecadła.
* nigdy nie zdradzę miłości do tomiku Szymborskiej "Wołanie do Yeti" - tekst z inspiracji

























