Paznokcie lodu pod powiekami dnia
Zapałki na krawędzi stołu
Zawsze jest jakieś nic!
Oczy wodniste dym połykają
Za oknem mrok, jak noc się żarzy
Bo jeśli nic, to co?
Latarnia blaskiem kurz rozpala,
Emalia rtęcią mózg powleka.
Wyobraź sobie nic!
Samotny ptak jaja obłędu wysiaduje
Sufit brudem spękany bezgłośnie
Nic kształt, nic zapach, nic!
Wystarczyłoby słowo jedno
Jak łza co mary zastygłe bólem obmywa
Nic z tego, jest, czy nie jest!
Bo jeśli niema już słów
Cisza kwaśna pęcznieje w ustach
Nic tylko cisza, cisza tylko nic!
























