i brak pamięci świeżej
pachniała śmiercią i zjełczałym masłem
wciąż ta sama nieobecna
zmieniał się tylko kąt padania światła
spoglądałem na nią szukając w otchłani jakichś słów
które mogły unicestwić ten byt
a ona pochylona nad pustym talerzem
nuciła o wilnie i śliną malowała
anioły w ostrej bramie







































