nowych butów, a jednak, ubrali mi nowe trzewiki,
wpięli w najlepszy garnitur. teraz leżę taki
śliczny, elegancki, jakbym przez całe życie
nie żył, tylko się dorabiał.
spletli mi dłonie,choć wiedzą,
że ich nie plotłem od dawna,
lecz przecież, zobaczą to inni i kapłan,
którego zwołają.
ma być, jakby chowali syna, jakby płakali brata
w żałobie.nieważne, że w deklarację życiową
wpadł im załącznik z tą ulgą, którą za kilka chwil
nieprzyjemnych będą mogli odpisać,
od cudzych i własnych wspomnień.

























