Tęsknię do rzeczy nieistniejących Pechowo jakoś wykluczonych Ze świata jutra mknącego Lśniącą błyskawicą w przepaść Ciemną i cichą lecz groźną Tęsknię za zdarzeniami Które nawet do lamusa Odejść niechętnie nie zdążyły...
Utwory
Tyle zbędnych słów A przecież człowiek Może nie robić nic W objęciach błogostanu Z przymrużonymi oczami Może nie robić nic Lecz co się stanie Gdy nagle dowie się że Nie może robić nic
Senne miasto Choć zasnąć nie może Chyli się ku upadkowi Lecz puste okna Wybite Wiecznie otwarte Wpuszczają jeszcze śladowe ilości światła
Tysiące twarzy niezapamiętanych Ta jedna tylko ważna Piszę w ukryciu tysiące listów Choć żaden z nich nie ujrzał celu Lecz mam nadzieję tak bardzo naiwną Że kiedy szedł będziesz ulicą Natkniesz się na zbłąkaną kopertę O...
Czekają po drugiej stronie Z łagodnymi uśmiechami Jak przyjaciele na lotnisku Z wielkimi białymi kartkami Machają do nas niecierpliwie Lecz to nie czas spotkania Jeszcze nie pora ruszać w podróż Wiecznego odpoczywania
Alternatywna historia świata Pisana na kolanie By wybielić wszystkie plamy Zbyt wąsko pomyślana Niedopracowana Jak tło z papieru W niskobudżetowym filmie
Pogoni pesymiści Dręczeni przez pecha Mogą się tylko Beztrosko uśmiechać Puszczać oko Do prawa Murphy’ego I śmiać się na głos Chociaż nie ma z czego