Przejdź do treści
Puste ściany, niema pamiątek, zdięć czy obrazów. Z daleka słychać krzyki opętania. Biały fartuch, zastrzyk i chwila. Przed oczyma pokręcony świat, zimne kafelki. Tym razem płacz przeraźliwy. "to jej wina, widzisz ją"?! krzyczał trzymając się łóżka. Zapach pościeli i chloru wokoło. Trzymają mu ręcę, tyle mu zostało z życia. Bóg go pokarał, dostał dożywocie. Niezna rodziny więc i zdięć niema. Niewie jak czerpać radość ze sztuki, nie powiesili mu obrazka. Tam gdzie w życiu był uzbierał pamiątki lecz tam nie były mu już potrzebne. Biały fartuch przechodzi przez jego głowę, zapach leków i strzykawki gdy się rwie. Pusto już ma w życiu, krzyk znowu z dala. Czasem tylko wygląda przez okno, widzi drzewo i kawałek nieba. Kraty zasłaniają większość świata, on wpatrzony. Umarłe oczy, twarz blada. Dusi się życiem chociarz go nie rozumię. Ciszę pozostawia, chwilę przemyślenia mimo iż umiera sam obłąkany.
74 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

hazal 14 lat temu
Popraw błędy.
Napisz, które błędy mam poprawić. Jak bym wiedziała, że to błędy to bym ich nie popełniła :) Dziękuję
5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie