Przejdź do treści

Kalejdoskop

O wierze
Wdycham czerń z pokładów szarych chmur Mieszam ją z zielenią i czerwienią mych myśli stu Wydechem rozpościeram niebieską lunę Otulony mój świat bielą purpurowej zorzy Podnieca mnie pomarańcz tych przebytych bezdroży Co kuszą granatu blaskiem Delikatnie głaszczą me złote łzy mieniące się w srebrzystej toni przebudzonej tęsknoty orzechowej nadziei
54 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Presumpcja 13 lat temu
Jak dla mnie przeładowanie treści nad formą, za dużo przymiotników, i niestety me to juz meczenie z dalekiej przesżłości, mych zresztą też.

wdycham czerń z pokładów chmur
mieszam ją z zielenią i czerwienią myśli
wydechem rozpościeram niebieską lunę
otulony świat (albo bielą albo purpurą, zresztą to drugie jasne) zorzy
podnieca mnie pomarańcz bezdroży
co kuszą granatem
delikatnie głaszczą łzy mieniące się w toni tęsknoty
orzechowej nadziei (orzechowa nadzieja brzmi smacznie)

to taki mój skalpel, możesz krwawić, a może zrozumiesz o co mi chodzi
-eduk(A)tor.artZ 13 lat temu
Zatem smacznego
-eduk(A)tor.artZ 13 lat temu
Lubuję archaizmy.
gizela1 13 lat temu
lubię moje majtki pomarańczowe:)))
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie