Przejdź do treści

W wolnych chwilach part two

O szczęściu
Patrzy na nie kwarc Dziesiątkiem oczu wyłuskanych ołowianą łyżeczką. Dziś podlane cieczą gęstą. Obrazują nosicieli piekło. Jak języki trzepoczące się niczym ryba bez głowy. Przybite gwoździem do podłogi. Cóż za wymogi, że boli Nie chcę bólem zniewolić. Zawsze humanitarnie. Nóż wbijam gardłem tak jest fajnie Zawsze głupia to nadzieja że to konięc bólu już No cóż intubacja założona więc przejdziemy do związanych stóp mamy skurcz to tylko lód odmrozimy wszystkie palce potem w misce z wrzątkiem będą tańce Już nie mówią Już nie płaczą Plują Krwią Nią także płaczą Kończyny wykrzywione Posągi z kamienia Opływające potem Na konięc póki mam ochotę podwieszam za obojczki Cieszę cie widokiem pryskam kwasem jak mżawka storczyki Dla relaksu mej psychiki Lubię gdy ktoś, staję sie nikim
58 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
takie tortury....aha....a loze madejowe tez?
7 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie