Przejdź do treści

Pod Zdechłym Osłem.

Miłosne
Tajska panienka strzela ze swej piczy Ku uciesze podnieconej jej urodą dziczy. oj panu po lewej coś w spodniach zaraz pęknie! Uda smukłe, pośladki prężą się jędrnie, Słodki karmelek o smaku orientu... Tak łatwo dojść do tego momentu, Gdy patrzy się na Ciebie swym wzrokiem ponętnym, Robiąc cuda na swych ustach języczkiem zręcznym I dłońmi swymi w powietrzu układa gesty, które tylko ja rozumiem, Ignorując gapiów w me myśli wkłada Zagadkę, którą tylko ja odszyfruję… Uśmiecha się trzepocząc rzęsami Udając radość... marzy, że jesteśmy tutaj sami. Ja i ona w tej pełnej zwierząt sali Ona i ja tak blisko a jednak w oddali… Niby dzieli nas kilka rzędów To czemu słyszę jej oddech! Pośród napaleńców obrzędów Skradłem jej uśmiech… Rozwalony na krześle myślę sobie i zajmuję się rzemiosłem W tej gospodzie ‘’Pod zdechłym osłem’’ Wśród dźwięków werbli barman rozlewa w szkło Radość, nadzieję i coś na złość. Rozwalony na krześle marzę o Tobie i zajmuję się rzemiosłem W tej gospodzie ‘’Pod zdechłym osłem’’ Wpatrzony w ciebie gdzieś w kącie, Zaczynam pisać kolejną zwrotę Ty mój orientalny kocie, proszę… Dym z cygar w powietrzu lawiruje Wśród strużki światła mieniącej się kolorami Neonów i lamp szaleństwem się popisuje Tworząc piruety przed obślinionymi błaznami. Klaskające i rzucające forsą masy, Tutaj łączą się w jedność klasy Biedaczek trwoniący ostatnie grosze I dziedzic nigdy nie ubrudzony błotem. A dziewczę dalej kreuje swój spektakl Ciała i zmysłów. W myślach opuszcza ten teatr Z westchnięciem tak bez słów Schodzi ze sceny i zamyka oczy, Marząc, że jak je otworzy Poczuje dotyk mych ust. Rozwalony na krześle myślę sobie i zajmuję się rzemiosłem. W tej gospodzie ‘’Pod zdechłym osłem’’ Wśród dźwięków werbli barman rozlewa w szkło Radość, nadzieję i coś na złość. Rozwalony na krześle marzę o Tobie i zajmuję się rzemiosłem. W tej gospodzie ‘’Pod zdechłym osłem’’ Wpatrzony w ciebie gdzieś w kącie Zaczynam pisać ostatnią zwrotę Ty mój orientalny kocie, proszę… Godzina późna, zbliża się ranek Goście wychodzą, żegnając się z barmanem. Dym opadł, kurz pozostał Dźwięk z instrumentów ustał upamiętniając wspomnienie po Twym występie I niewinnym w naszych myślach ‘przestępstwie’. Ostatni raz odgarnęłaś włosy Patrząc w me oczy Odeszłaś smutna, lecz z radością w duszy Bo wiesz, że ja nie będę Tobie dłużny I zobaczymy się ponownie wieczorem W gospodzie ‘Pod zdechłym osłem’ Bartholomaeus Zino S
63 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie