Przejdź do treści

Zielony przylądek nadziei

Przemijanie
Słyszę echo wielu zapomnianych dni, widzę lustro w którym obraz dawny brzmi. Gór potęga porośniętych lasem niczym mury. Na ich dziedzińcu biją dzwony,nad nim wolno płyną chmury. Wtem rosły strażnik- dąb stuletni woła. Czy to za namową wiatru czy podłego wola? Jak woda bijąca pół wieku o skałę, trącają gromy niebios w pejzaż jako żale. Wylała żałość połykając wszystko. Bo wyjaśnić trzeba myśli owej morał Iż co widział kiedyś znikło, prysło z goła. Co zapomniał stało się doliną, zastąpiony uśmiech spoczął stając gliną. Lecz jedno pozostało, napis z szczytu skały Nosił on treść jedną nie był wcale mały- „niech życie płynie dalej, My walczmy jak natchnieni” a do tego dopisek„zaklinam niech żywi nie tracą nadziei” -dopisany kredką.
53 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie