Przejdź do treści

Przez świt

przez świt się budzę przez świt układam firanki w oknie mozaiki z okrucieństwa cienia na chwilę jeszcze choć za chwilę błagam by światło zamilkło przez świt się budzę przez świt zasypiam mrok chroni oczy przed dniem dzień przed mrokiem przez świt się budzę przez świt podszepty myśli nie dają się zagłuszyć unieruchamiam oba kolana podłogą i dziwne szepty wydobywam przez usta zanoszące się kakofonicznym śmiechem spytałabym siebie gdybym znała ten dialekt przez świt się budzę przez świt jakbym nagle stała się ptakiem który śpiew swój kończy nad ranem zaczyna nad ranem
156 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie