Przejdź do treści

Leśną ścieżką...

Wieczorem przechadzam się leśną ścieżką
I wspomnienia nieustającą podtrzymują myśl
Jak tęsknota za tym co wygasło…
Jakby serce bić przestało…
Jakże krótkie me chwile z jedną osobą
Odmieniły bieg wszystkiego istnienia mego sens
Zatapiam się w nieosiągalnym westchnieniu
Wschodzącego Słońca…
Ucichło wzburzone niebo i modlitwy jak martwe słowa
Nie docierają w serce w tym zepsutym świecie…
Wykuty posąg Jej miłości a wraz z nim poezja tego życia
Bezpowrotnie zostawiła ślady których nie powinno dziś być
W mym kruchym od bólu sumieniu…
Gwiazdy nie chcą patrzeć w moje oczy i płaczą wstydliwie
Za moją duszą splamioną złem i tym z czym walcze ze łzami
W oczach…
Troskliwy przyjaciel spoglądając na mnie kiwnie głową
Lecz nie czeka już świtu straconych nadziei i marzeń…
Umrzeć godnie i żyć spokojnie te dwa słowa zapiszą się
Na ziemskich rozdrożach oceanu miłości…
45 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie