Przejdź do treści

Listopad III

Ziębi coraz bardziej deszcz chłodem krople stukają w parapety złowrogo nikną kałuże przykryte cieniutkim lodem i trawy podnieść się teraz już nie mogą Klucz dzikich gęsi na niebie się oddala siwa mgła widok na okolicę przesłania może srebrzyć się próbuje efekt Tyndalla Chronos, niech ja dopadnę raz tego drania W bladawym świetle ulicznych latarni maluje chętnie ponury świat dookoła gdy znikniemy o zmroku jak cisi i niezdarni wkrótce śnieg co barwę pożyczył od anioła Ubrany w nostalgiczny taki sam deseń może zaszeleszczą tylko liście w alejach kończy się piękna nasza złota polska jesień na odrobinę ciepła odeszła dawno nadzieja Z pozoru tak powoli ten czas przemija ta w kalendarzu kartka z dzisiejszą datą też wkrótce przepadnie na rok jakby niczyja ten zimny wiatr nie pamięta kiedy było lato Śnieżnego szwagra przywoła i trudna rada ten szarość na biel jednym ruchem zamieni a za oknem tak ciemno i tylko ten co ciągle pada przypomina wszystkim o przemijaniu pory jesieni
65 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie