Przejdź do treści

Westchnienie IV - versus 3

Egzystencjalne
Ileż to już razy pisałem do szuflady nie policzę bo i rymów są tysiące ileż razy serce milczało cierpiące liczyć też nie będę ale posłucham rady że zawsze bardziej bolą rany rozdrapane niż takie które latami się goją kiedy dobre sny będą dla mnie zbroją ja z wybranym do końca pewny pozostanę nie poczuję już więcej smaku samotności ani ukłucia serca z cierpienia w świętym blasku nie ma przecież cienia wśród złotych promieni zanurzonych w czułości góra ze spełnionych marzeń nadal się piętrzy do nieba chce wyżej niż obłoki co dzień postawię odważniej kroki po długim moście utkanym z nadziei tęczy
58 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

brzoza12 6 lat temu
Podoba....ma to COŚ.
Pozdrawiam:)
4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie