Przejdź do treści

flaczki

na granicy wszędobylskich latawic spłoszona płotka wydzierała się do aligatora goszcząc go siekierą po skroniach ale żeby tego było mało wdzięk jej nie pomógł bo owa panna miała zadartą sukienkę do góry i aligator widział jej cudny przedziałek tak się zaślinił i spokorniał że owa panna podeszła bliżej nieznajomego i tak jak w bajce o królowej śnieżce czy żabce pomyślała że pocałuję skunksa i ten się odmieni no i ta bajeczka nie będzie miała żadnego morału albowiem mnie wkurzył bracholek i domaga się kompa jak zarobię pierwszą kasę to kupię sobie laptopa i będę częściej pisał póki co moja matka ugotowała znakomity żurek i woła mnie na obiad wracając do opowiadania po kilku sekundach owy aligator zawiódł się na owej pannie ponieważ to był przebieraniec łowca krokodyli a że w porę kapnął się krokodyl odgryzł mu siusiaka teraz mogę iść na dokładkę flaczków żurek był pyszny resztę dopiszę jak będę miał wenę
102 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
ha ha łobuz z ciebie i tyle.....;) wiersz wprost powalający
K
kaja-maja 12 lat temu
no i flaczki ugotujesz na wszystkim a żur musisz zakisić jeszcze na jednym jajku zjeść w parze gdyż jedna siusiaka odgryzie inna na śpiku utnie w:) widać krokodyl zielony od głowy aż po ogon też po bokach choć wszystko idzie na żer w:):)
4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie