Przejdź do treści

Miłość z fin siècle’u

Miłosne
wymyśliłem Cię nocą w nieznanej konstelacji i na strzępie papieru tam wołanie twoje przy nim zapomniałem o świecie i stała się chwila nieskończoności zbyt wielka abyśmy ją mogli pomieścić w naszych sercach i umysłach Więc to jeszcze szczęście? ten ból obnoszony po sennych ulicach mojego miasta gdzie klasztor Dom Starców i wszystkie wiosny zakwitają Z twoim uśmiechem trzeba się urodzić gdy na niebie jutrzenka a droga moja w góry bliżej ptaków i na wspomnienie łez otartych w Edenie gdzie romantyzm z końca epoki przybiera formę miłości cierpliwej i tylko Bogu smutno że wytworzył ten układ iskrzący na próbę charakteru co jeszcze nie połamany na pieśń o początku i końcu
116 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie