Przejdź do treści

Wiosenne doły, jesienne rowy

Egzystencjalne
Herbata już wystygła, leży na stole umarła Tak jak ja na chodniku. Przykryty depresją. Umarłem na nadmiar szczęścia, bezpieczeństwa herbaty z cytryną. Nie jestem feniksem. Jesień pełna zmartwień Każdy liść upadły To czyjś grymas. Co roku ten sam. Altruiści nowożytni dotykają drzew jak twarzy umarłych, strząsając na ziemię smutki Mi jednak nic już nie zostaje przykryty liśćmi w kawiarni piekielnej siedzę. I piję. Herbatę. Przestygłą. Fusami wspomnienia
51 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Snowman 14 lat temu
kurczę, mam 18 lat! :D Ale dziękuję, czuję się bardzo dowartościowany :) (mam nadzieję, że słusznie)
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie