Przejdź do treści

pod podszewką

rozpierdol na jaki się przyszykowałam nie był kulą z samolotu ani z innego naziemnego działa odbarwione jesienne liście i na mchu gładkim poukładane belki nie przypominały domu nie było komu zbierać przegniłej sałaty poprzecierane sutki oczy podeszły krwią migotały w oddali światła starych latarń i grząsko dookoła brud wdzierał się do komnaty kleszcza zawirowania emocjonalne huśtawki nastrojów luźno spojrzałaś na mnie ja nie mogłam być tym kim chciałaś nie mogłam być też tym kim mogłaś w przeszłości poznać ani nie byłam tym kogo możesz stworzyć od nowa radość w słoikach wyblakła chomiki pouciekały do norek miękisz w roślinach już wysechł i tylko cytryny na krzakach pachniały mieszały swój zapach z paloną siarką wiosny wiosny brakuje chłód rozpiera ramiona w szarych zakamarkach
63 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie