Przejdź do treści

w kniejach i na obrzeżach miast

gdzieś na obrzeżach miast i miasteczek wzrasta do góry statua marzeń a nad nią starzec wciąż trzyma pieczę aby nie mogło się nic przydarzyć choć matką głupich jest nadzieja i na nią naiwnie poczciwcy liczą starzec przysypia chochlik się śmieje monety wrzuca przez okna dzieciom te ucieszone zapominają o złym losie na chwilę widzą w oknach nadzieję lecz wszystko może przekreślić prosie które na nogach się tylko chwieje złe i niezdarne wkracza i niszczy rozkrada co tylko może albo im dane dziecko najmłodsze siedzi i piszczy bo nie chce rozstać się z marcepanem och gdyby tylko przyszła nadzieja i dała znowu kilka wskazówek po chwili patrzy się z boczku śmieje bo jest na zawsze wśród smętnych główek
59 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie