Przejdź do treści

Stracony

O śmierci
Tyle przed sobą miałeś szczęście dom rodzinę ale żony nie słuchałeś wolałeś w parku na ławce rękoma obejmować butelkę Co ona Tobie dała życie zmarnowała a kiedy zasypiałeś nawet się nie pożegnałeś W oddali słychać drwiny kim byłeś dla rodziny cząstką świata odszedłeś do brata Czasem nie rozumiem i pojąć nie umiem kto karty rozdaje i ból zadaje Była taka zimna i czysta każdy jej łyk zabijał najbliższych szybko znikała i nic nie dawała Teraz patrzysz z góry obserwujesz chmury błąkasz się po kraju szukając umiaru Nie umiem Ci pomóc choć bardzo bym chciała za późno już na to żegnaj Tato
80 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie