Przejdź do treści

Rozpędzone pociągi nieba

O szczęściu
Rozpędzone pociągi podniebnych dróg przebijają chmury strzelistym kształtem rozwożą anioły tak,jak nakazuje Bóg by pomogły ludziom w potyczce ze światem Krążą czasami,malując kłębiaste obrazy jak Picasso pobudzał potrzebę piękna a może i bardziej- ściarczyste bohomazy gdyby Picasso żył,na pewno by przed nimi klękał Dryfują w bezkresie,na przodzie wielka lupa przybliża ona prawdy drastycznych zdarzeń na kuli ziemskiej pogwałcenia miłości szuka żeby otulić ją zmyciem odrazy do siebie samej Nagle wielka zamieć niebo poruszyła ogniem kołysząc nieustannie pociągami narwana Bóg jednak szybko wypędził ją słowem ale jedna istotka spadła,w niebie nie ocalała Spadała odbijając się od chmur,później szybciej wirując wokół osi swojego ciała,głośno krzycząc myślała,że szansy nie ma już w ogóle dla niej pogodziła się z tym i dalej spadała milcząc Przy Ziemi nie było już żadnej nadziei ani wiary w ratunek bądź pomocną dłoń Boga zobaczyła tylko szyk powykręcanych cieni może po prostu pisana jej była taka trwoga Poczułem raptem,że nic więcej mi nie potrzeba wcześniej dusza była moja diabelsko roztargniona I nie zapytam "Czy bolało gdy spadłaś z nieba?" bo wiem,że spadłaś wprost w moje ramiona. "Gdy formy zniosła treść"
61 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie