Przejdź do treści

Rozmowa głęboka

Widzisz jak tańczę Pokracznie Jak śpiewam dziwacznie Skrzekliwie Wymyślam zajęcia Będąc ciągle leniwie Uwikłaną w nieróbstwo Potraktuj mnie jak Boginię Jak Bóstwo! Ja będę tak pachnieć I emanować bezczynnością Tylko spójrz na mnie -Och Natchnieniu- Z miłością Wiem, jak nie chcesz Bym czytała I jak pragniesz, bym się Bała Wiem, że kochasz mnie zlęknioną, Tak rozdartą i zmartwioną Wiem, że nie chcesz bym rodziła, Gotowała, czy uczyła Chcesz mnie tylko do tworzenia Moja Weno, słowa Twego, Moim głosem, moją dłonią Dzięki Tobie tak mnie bronią Losu tchnienia To dla Ciebie – dla istnienia Głosu nieba Wiem, tak wiem, że tego trzeba Twej radości Aby spełniać powinności Dane w Tobie Jednak licz się z tym, mój Miły Że świat ludzi jest zawiły Licz się z tym, że nie jest łatwo Pośród glonów płynąć tratwą Ja przed sobą mam rekiny Chociaż wiem - nie z Twojej winy Pozwól mi na bycie sobą, A podzielę się też Tobą Z tym, co słucha Tylko proszę, nie wybuchaj Znów w kościele
50 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie