Przejdź do treści
Dłoń niesiona porywistym wiatrem, bezsilna, bezwładna, na codzień milcząca dumnie unosząc się na wietrze w górę, Specyficznie prosto siebie prostująca. Zbija samoloty i odgania ptactwo, wygniata z lotników serca i wątroby. Zżera człowieczeństwo oblizując ludzkość, tożsamość wysysa, zastępując sobą. Tylko to zostawia co między zębami utkwić się ważyło, dając niedogodność. Głodna krwi niewinnej, dniami i nocami, zdalne stery mając, liczy wciaż na płodność. A zaś słowo martwe, niewiele znaczące, chociaż nieuchwytne, ciągle tkwi w jej szponach wydeptuje ścieżki donikąd idące z każdą chwilą słabnie, z każdą chwilą kona. Daje siebie unieść na dźwięk jej patosu, nie mając możności zmienić swego losu.
86 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Pieniądz 16 lat temu
Bardzo dobre, skupia uwagę.Pzdr
M
mopek 16 lat temu
Taka mało gadatliwa dłoń może być inspiracją. Szkoda, że wewnętrzna antynomia rozszarpała wersy - przecież nie z antylogią mamy tu do czynienia. Już lepiej bąki zbijałaby, nie aerodyny.

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie