Przejdź do treści

Feniks

Z ziemi podniosłem koronę szczerozłotą i powstałem z pyłu otrzepałem błoto jak feniks z popiołów swe ogniste skrzydła rozpostarłem w słońcu cierpienie co czoło rozorało bruzdą wiatrem zmyłem z twarzy niczym lnianą chustą i znów wzrokiem hardym obrzuciłem ziemię stanąłem bez lęku i choć pewnie znowu nadzieje są płonne i szczęścia nie złapię w swe otwarte dłonie nie stracę ufności że los się odmieni twardy niczym kamień tak będę powstawał i siły swe mierzył w serc nieczułych zmianę raz jeszcze uwierzę że kiedyś przytulisz ucałujesz usta upaść nie pozwolisz
133 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 7 lat temu
upadniesz
gdy będę upadał
by mi się podłożyć
;p

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie