Przejdź do treści

Sen o Potędze

Egzystencjalne
Miast góry przenosić słowami prostymi I tam gdzie nikt nie był szlaki przecierać Oślepły stanąłem pomiędzy słabymi I nie próbuję już oczu otwierać Miast rąbać toporem to co mnie dławi I zasiąść wysoko pospołu z Bogami Umarli dla świata nikczemnie słabi Wciskają mnie w ziemię bosymi stopami Potęgo, kiedym opuścił drogę ku Tobie? I iść zacząłem w dół, w osty, ciernie Przez cały czas myśląc, że dobrze robię Chorobą niemocy przeklęte serce zamiast swą ścieżką podążać wiernie gnuśne wybrało życie w poniewierce
32 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie