Przejdź do treści

happy end

Jedna wąska uliczka, mały skwer zieleni tak blisko byli siebie a tak oddaleni. Stała pod blokiem cicho, wpatrzona w światło w oknie nie uchylił wtedy zasłony, nie zobaczył jej jak moknie. Nie słyszał bicia jej serca, nie widział tęsknego wzroku, zmarznięta i zagubiona, jej postać ginęła w mroku. Płynęły po bladych policzkach łzy zmieszane z deszczem, co było jej przeznaczone, tego nie wiedziała jeszcze. Zamknęła oczy i rękę włożyła w kieszeń, było bardzo ponuro, bo była już jesień. Zrobiła kilka kroków i z zamkniętymi oczami, usłyszała tylko pisk opon i krzyk jakiejś pani, jestem lekarzem, ktoś krzyknął z tłumu, tyle dotarło do niej, mimo narastającego szumu. Wezwijcie karetkę, jej serce coraz słabiej bije! odsuńcie się wszyscy, ona już nie żyje... i tylko motyl kolorowy przysiadł przy niej na chwilę a ktoś zobaczył u niej uśmiechniętą minę I przyznaję , że wiem to, nie wiadomo skąd że jej całe życie, to był boski błąd, więc przemyślał Pan Bóg sprawę i zabrał duszę zagubioną na ostatnią wyprawę.
76 odsłon

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Gryf88 15 lat temu
mi się podoba:) +
Gryf88 15 lat temu
mi się podoba:) +
JKZ007 15 lat temu
a ja zwyczajne +
dead rats 15 lat temu
Motyle nie lataja w deszczu
E
eloiz 15 lat temu
bo ten motyl, to dusza była, ale to trzeba wrażliwości troszkę, żeby zrozumieć
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie