Przejdź do treści

banałami po bandzie

w realiach niebajkowych dwudziesty siódmy tydzień kopciuszek czeka by nastała światłość w rozkwit brzydkiego kaczątka macocha oddycha czymkolwiek trzy brzydkie siostry mają szmery w płucach od nienawiści zazdrosne stosunkiem do człowieka książę niekoniecznie brunet zgrywa szu mierząc pantofelki wszystkim napotkanym na czarnym koniu nocą bez miary ośmiokrotny kot przebiega mu drogi stara rozpostarta półdupkiem na fotelu otwiera wino zębami snując elegie o budowaniu obrazu domowym ogniskiem szturmuje dusze rozkapryszonych córek chciał nie chciał skazanych na shawshang tylko poezje znad kwiecistych łąk budują maleńki dom na zaciszu dwudziesty siódmy raz z rzędu
69 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 14 lat temu
o kurcze:)
firlo 14 lat temu
:)))
A
anonimminieczas 14 lat temu
czemu 27?
karioka83 14 lat temu
;)) Czyli mamy naszą małą oazę na poezjach... i w poezji... Pozdrawiam, Darku- dobry wiersz! :)
6 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie