Przejdź do treści

i tak

już zawsze do końca postaram się być i po cichu uchylę okno otworzę dni jak świtlistą zasłonę pod którą wszystkie swoje chwile zakwitłe tobą przesiąknięte zapachem twoich perfum i smakiem pomadki w kolorze karminu zaklęte w płomień co dzikim żarem rozpalał nasze ciała by niebo istniało a świat trwał i układał sny w finezję róż bedę ci szeptał o zachodach słońca całując usta przy blasku księżyca o północy w milczeniu rozchylę ramiona chociaż nie sięgną gwiazd wystarczą by objąć tę jedną przytulić marzenia idące brzegiem rzeki spojrzeń bez źródła i ujścia sprawiając byśmy byli bezpieczni nie myśl o rozkwicie drzew by zerwać owoce a nasze święto będzie trwało pójdziemy boso w wezbrania wód krusząc kamienie i skały co staną na drodze by móc dotknąć spełnienia i odszukać dom na zaciszu odkryć nieznane i poznać tajemnice otwartych okien by jabłonie przyszły do nas prosto z sadu a bzy mogły przykucnąć przy parapecie pełnym pelargonii i tak nie patrząc w zwierciadła przesiąkniemy rosą zatracimy się blaskiem porannych zórz galopem koni z grzywami pełnymi wiatru a z zaproszeniem od brzozowych liści odpłyniemy z uśmiechem w ptakowe gaje by słuchać trelu na dwanaście skowronków w uniesieniu do chwili gdy świat wstanie pierwszym promieniem oświetlając dwa ciała stanowiące jedność wtedy będę
48 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Beatrice 14 lat temu
według mnie trochę to za długie, trzecią część bym usunęła, ale to Twój wiersz, pozdrawiam :-)
gizela1 14 lat temu
bardzo pięknie -- wypisałeś cały długopis????
firlo 14 lat temu
:))) Beatrice, tak ... to mój wiersz ...;)))

:))))) Gizelo, tylko połowę ... ;))))))))))

pozdrawiam .. :))))))))))
23 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie