Przejdź do treści

na twoim łonie

przechodząc przez otwarte drzwi zabierz mnie w rozchylone usta to nie jest manifest szybowanie ponad światem to próba zarysu oczekiwań na coś więcej kiedy w twoich oczach zapisałem swój strach dziewczyno z bukietem zielonych liści w dłoniach daj mi skrzydła bym nawet w gniewie złowrogiej ciszy wzleciał ponad betonowy chłód a potem nurkując w azylu pozbawionym łez stał się poławiaczem twoich pereł zabłąkany nie pamiętam pieszczot cieszę się tylko wtedy kiedy czuję zawieszony w rzeczywistości pod prąd płynę do ciebie na ślepo ufając że miejsce w czasie jest możliwe wiązka brzegu to kuracja odwykowa tam delikatnie coraz bardziej reinkarnuję w wierzbę która nie potrafi już płakać uciekając bezkresną plażą żeby nie utonąć na piasku utrzymuję się na leżąco kochaj mnie tak bardzo chciałbym być widokiem z twojego okna w kalejdoskopie wzlatujących ptaków człowiekiem który bawi się niebem teraz jem trawę z puszki ale nadejdzie czas ocaleń wtedy tęsknot kilka ot tak wypłowieje milimetr po milimetrze położę głowę
62 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
poza trawy i wierzby na plaże ciszy:))))
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie