Przejdź do treści

nadzieja

w moim szkicowniku tam gdzie rosną dzikie róże na zielono wytwarzałem światy w wersjach roboczych dla ciebie rysując klucze na zakręcie zmagałem się z zamkiem pachnących listów by otworzyć powoli drzwi i wpuścić jej blask do środka rozkwitła dostojnie ptakami wśród drzew obierając sobie za cel inny punkt postrzegania sięgnęła poza horyzont nienazwane nazywając drogą obiecała już nigdy nie mówić do widzenia wzniecając lato na pograniczu uniesień nie wciskała tandety wszystkimi zmysłami promując kwiaty dla wrażliwych mówiła że niebo jest niebem nawet jeśli wojna a niepewność podpisała imieniem naszych dzieci nie pozwól jej zwiędnąć
56 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie