Przejdź do treści

po trosze

Miłosne
spróbowałaś moje liście spadają niechciane z niedokształtu gałęzi zielone jeszcze soczyste elokwencją zaprzeczeń jakie łapiesz w dłonie by zasuszyć usta bez retuszu całuję od drzewa ale ty wiesz przecież poznałaś jak smakuję w bukiecie ofiarowałem swoje kwiaty spróbowałaś moje liście spadają niechciane z niedokształtu gałęzi zielone jeszcze soczyste elokwencją zaprzeczeń jakie łapiesz w dłonie by zasuszyć usta bez retuszu całuję od drzewa ale ty wiesz przecież poznałaś jak smakuję w bukiecie ofiarowałem swoje kwiaty podaruj mi to niechcenie jakim uraczyłaś jego kiedy udał że jest białe ledwie zakwitłe zrób z tego owoce jakie lubisz jabłka wiśnie śliwki i upiecz mną kawałek po kawałku w tortownicy swojego żaru ciasto wiosną zjemy je razem jeśli zechcesz łapać motyle one są latają pośród namiętnych nocy jak te głupie w brzuchach i ponad czasem kolorowe słońcem
70 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie