Przejdź do treści

zaparzę ci kawę kochanie tylko się nie budź bo jestem głupi

do domu wracałem nocami jedyne one zasłaniały oczy wymykały się szarości pieszcząc łzy powyżej ud nieświadomy bilet w jedną stronę kiedy kości zostały rzucone precyzyjnie z widokiem na femme fatale od nowa uczyłem się słuchać drzew przechadzając się po deskach własnego teatru innym nurtem rozkładałem papierowe liście każda blizna zna swoją historię podrapany dotyk na plecach nie bałaś się jednoczyć grawerując paznokciami swoje jeszcze nie nie nie przerywaj_ dalej_ chwila ciszy dosyć_ było cudownie ale odkąd nie ma mnie na serio na udrękę wieczne sza wracam myślami_ cholera chodź tu dom i te noce kiedy iskrzy pośród czterech ścian dotykałem jakości ptaki lecą dalej parapet niesyty a ja na rosół wciąż wracam w południe zdążam do domu wracam nocami taki styl bycia kiedy odwiedziny są mi obce za dnia jak nie jeden powracając sam już nie wiem a jednak wyjdziesz za mnie odpowiedziałaś tak głupkiem jestem jakich mało nie zrozumiałem tych ust nie dostrzegłem że nie jestem tylko przypadkowym gościem
83 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Oskar Wizard 9 lat temu
Dobre. Ja też nie rozumiem kobiecych ust zbyt często. ;)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie