Lutowy dzień.
Noc się układa z bladym dniem,
Jaką sukienkę włoży.
Czy błękit nieba będzie tłem ?
Czy burym niebem srożyć ?
Na polach łachy śnieżnych plam,
Dychają zimy chłodem.
Ponieważ bliżej wiosny bram,
Puszczają zimę przodem.
Już pierwsze kosy snują pieśń,
Na jutrznię-w świt poranka.
Niosąc Maryi wdzięczną cześć,
Na smyczkach i organkach.
Choć dziadek Mróz,już kostur wziął,
Na północ powędrował.
Czasami jeszcze ziemię ściął,
Tej zimy nie próżnował.
Zmrożonym traktem pędzi wiatr,
Łagodny już w porywach.
Zdyszany zimą, w polu siadł,
Na łąki śnieżnych grzywach.
Choć zima sroga,jakiś żal,
Zostanie do jesieni.
Bo to był Boży dar i czar,
Na inne nam odmienił.
Józef Bieniecki
Jaką sukienkę włoży.
Czy błękit nieba będzie tłem ?
Czy burym niebem srożyć ?
Na polach łachy śnieżnych plam,
Dychają zimy chłodem.
Ponieważ bliżej wiosny bram,
Puszczają zimę przodem.
Już pierwsze kosy snują pieśń,
Na jutrznię-w świt poranka.
Niosąc Maryi wdzięczną cześć,
Na smyczkach i organkach.
Choć dziadek Mróz,już kostur wziął,
Na północ powędrował.
Czasami jeszcze ziemię ściął,
Tej zimy nie próżnował.
Zmrożonym traktem pędzi wiatr,
Łagodny już w porywach.
Zdyszany zimą, w polu siadł,
Na łąki śnieżnych grzywach.
Choć zima sroga,jakiś żal,
Zostanie do jesieni.
Bo to był Boży dar i czar,
Na inne nam odmienił.
Józef Bieniecki
0
0
7 odsłon