Pragnienia -żonie

Gdy ust mi złożysz gorące pieszczoty,

I twego serca znów poczuję drżenie,

Wrócą miłości, niedawne tęsknoty,

By się gorącym rozpalić płomieniem.



I fala myśli przemknie niczym burza,

Zawiesi chwilę, na niebie błękitnym,

A twoja buzia,jak pąsowa róża,

Na mojej spocznie,w płatkach aksamitnych.



Słuchaj ,wiatr niesie wieczorne kumkania,

Księżyc zza lasu ukradkiem się skrada.

Dzisiaj przypomni panieńskie rozstania,

I gdym o chwilę jeszcze się układał.



Świerszcze śpiewają i znowu z słowikiem,

U tej kaliny,co rośnie pół wieku.

Gdy razem z tobą rozmawiał z puszczykiem.

I w wróżby jego wsłuchiwał ,w bezdechu.



Już noc głęboka,z romantyczną ciszą,

Świat kryje cały i nas dwie iskierki.

I tylko serca rozumieją,słyszą,

I ten podglądacz,piękny srebrny ,wielki.



Tylko kalina nuci nam piosenkę,

Tak chciałbym dzisiaj znowu cię ozłocić.

Chodżmy,pójdzemy,trzymając za rękę,

By świętojańskiej poszukać paproci.



Józef Bieniecki
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

17 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie