Przejdź do treści

Pracownia

Mrugnęło w pastelowych dłoniach. Światło rozbłysło. Atmosfera na cztery części. Spokój. Zanim pędzel dotknął koniuszkiem włosia jej czoła. Zdziwiona wypiła jednym duszkiem terpentynę, w której pływały fusy. Wstałem. Otworzyłem okno. Wyfrunęła jak gołąbek pokoju z obrazu Picassa. Pracownia zastygła. Czas przestał istnieć. Jedynie dwa serca na ścianie biły, w rytm werbli psychodelicznych karłów.
70 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 14 lat temu
trzymasz pędzel jakbyś malował stokrotki---pozdrawiam
JKZ007 14 lat temu
lubię psychodeliczne werble:)szczególnie z blaszanych bębenków.
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie