Przejdź do treści

Ogrodnik w fabryce

O szczęściu
gasną powoli światła to cena jest iluzji są światy tak pochopne że trzeba im transfuzji i słono za to płacić już nawet nie wypada poderwać własną przestrzeń wykrzyczeć rykiem stada zygzaki paranoi zamiecione ulice czuję się tu jak w domu a w domu jak w fabryce światła na skrzyżowaniach rozsądny wyścig z czasem przemawia do mnie zieleń kojarzy mi się z lasem wędrują gdzieś uparcie ludzie od pasa w górę zajęci opowieścią na ile cenić skórę a wiatr jak wiał tak wieje ogrodnik ścina krzewy a jego pies próbuje nie nabrać się na plewy
78 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 12 lat temu
czyżby to wiatr...? coś jakby przez mgłę się przebija ... tak. to on! :)
zyga66 12 lat temu
peel chce uciec...oby mu się udało :)
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie