Przejdź do treści

Szczytu

Ruchem gorętszym od stali słońca
zagęścić zmierzch do jednej kropli
która się stacza ślisko wrząca
i po kolei gwiazdy strąca
sepleniąc drżące imię róży

Tobie już nikt nie wyjaskrawi
dzwonno pędzących suchych sopli
i jak bez-gestem milcząc dławi
i jak bez-czasem pędy trawi
bezgłowy grymas pod-rozpusty

Choć rozdeptanym bez krwi ustem
wskrzeszam swe resztki wpół dotyku
w szklanym nocniku oczy puste
w szklanym nocniku oczy puste
patrzą na miłosierdzie szczytu

38 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

18 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie