Przejdź do treści
Spięte powietrze falując w przestrodze porusza krople na niespokojnym czole ogół zmierza tam gdzie nocą nie chodzę grając siebie wciąż gubię swoją rolę tymczasem ten niepokój mówiący że w bezruchu zostanę poza czasem widać dno w które uderzając już nie wstanę spuszczony kaganiec stres ze strachem i w płaczu w krąg odprawią rytualny taniec rytm kroków zanuci omen niemych mąk spokój wymuszony osiągam... lecz nawet siląc się nie czuję go zmysły nadwrażliwe krzyczą precz ! cisza tłusta i gęsta aż mdło skamieniała rozgrzana tafla oczu popękana krwisto tęskni za potokiem wspominając kojący sen na uboczu płacz nie pokropi nad pustynnym okiem dawniej łzy wylewane w intencji wizji na jawie dziś modły o mżawkę gdy sypki pył pruszy wiara smutno wzdycha bo wie że się nie zjawię brak sojuszników w spękanej ciasnej duszy depresyjnie drżeniem ciągłym wykończona warga zastygła bezsilnie i bez chęci krew na języku dziś tak metaliczno-słona a inne smaki utknęły gdzieś w pamięci zaprawiony unikami ruchliwie w miejscu stoję niechcąc słyszę świst spokoju jak przecieka nowotworowo samotny czuje wszystko gdy moje konsekwencji zgrzyt dręczy echem z daleka
37 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie