Przejdź do treści

Bóg

Melancholia
Stanął przede mną z przekleństwem w dłoni jak z biczem, spojrzał i echem po górach uderzył, krzyczę. Co noc zrywam głowę w kinie koszmarów i ściskam skronie. Przebacz mi Panie, opuszczam dłonie. Wściekłe szczekanie na grzechy młodości, żar Jego oczu co duszę rozpala i cierpień morze morale powala. Stojąc nad rantem wulkanu życia, wychylam do dna grzechów mych czarę i jestem szczęśliwa przez chwil choćby parę.
76 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie