Przejdź do treści

Tak znienacka przychodzisz

O życiu
„Tak znienacka przychodzisz” Nie puka do drzwi, nie patrzy na czas Czy to jest północ, czy to świt blady? Czy jesz śniadanie, czy jesteś w pracy? Przychodzi do Ciebie w postaci kobiety Pięknej jaśniącej słońca poświaty Otula Ciebie swym płaszczem błękitu Nie, nie, zdążyłeś dopić herbaty Powiedzieć dziękuję, przeprosić za czyny Zabiera Ciebie do swego lądu, krainy Tam patrzysz na wszystko niestety już z góry Tak moi drodzy czas stanął, nie płynie Nie dopiłeś herbaty, nie skończyłeś rozmowy Pozostał żal i smutek niedoli tych, co zostali Tu właśnie na dole, a Ona skradła Twe Serce i umysł, poszedłeś za nią, Twój los umilkł. Nie martwisz się już, co o Tobie mówią Nie martwisz się już, co w pracy, co z Tobą Tu jesteś szczęśliwy, tu jesteś radosny Tak znienacka przychodzi
58 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie