Przejdź do treści

Hiobowy sad

Położyłam Cie na półce pomiędzy pożółkłymi książkami Niby pretensjonalnie, bez uczucie – tak jak odkłada się niesatysfakcjonujący prezent w postaci słonika na szczęście z nadzieją, że kiedyś jego użyteczność (w chwilach zwątpienia) doda wiary. Wystarczyło zetrzeć kurz a koloryt Twojej twarzy nabiera rumieńca. Zawstydzony przemieszczasz się z kąta w kąt. Szukasz miejsca, które zostało Ci z góry przyznane. Stoisz więc niewygodnie i nieładnie wśród freudowskich modłów. Czekasz na właściwy moment. Mój gabinet mieści się w starej kamienicy, urokliwe miejsce o barwnym tle historycznym. Schody skrzypią pod naciskiem obcasów Lasockiego. Zapach stęchlizny i dymu tytoniowego miesza się z moimi perfumami tworząc aurę niedomówień Starszy facet, dogaszający papierosa o framugę własnych drzwi patrzy na mnie pożądliwie. Na jego czułe: Dzień dobry odpowiadam skinieniem głowy i wymuszonym uśmiechem, a przecież wcale nie muszę. Tak samo jak nie muszę rozpakowywać ciężkiej torby z zakupami ze zdrową żywnością, jak nie muszę upinać starannie włosów, zakładać drogiej bielizny i zasypiać obok mężczyzny, którego nie znam. Mimo sprzeciwów i wewnętrznych walk nakładam maskę przyzwoitości, którą ściągam każdego dnia po 22-ej. Odsłonięte żaluzje potęgują lubieżne postękiwania i bardzo subtelne dzień dobry o szóstej rano padające z ust sąsiada, który kategoryzuje kobiety po wielkości waginy. żyć nie umierać gdzieś pomiędzy słowami
77 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

...ash 13 lat temu
Przejmująca rzeczywistość zaiste...Wiersz bardzo na plus
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie