Przejdź do treści

wędrowiec

szedł przez las pełen śniegu wejście oznajmił trzask gałązek pod butami sprószony bielą wszedł do izby zmarznięte dłonie ogrzał przy kominku rozjaśnił swoją osobą w górskiej chacie wnętrze pachnące piernikami wyjął opłatek połamał ciepłem serca podał w uśmiechu wędrowiec nieznany nikt nie zapytał skąd jesteś dokąd idziesz nie oczekiwał dodatkowego nakrycia tajemniczy dzień magicznej nadziei resztkę wątpliwości rozwiał w domownikach odszedł nucąc Bóg się rodzi...........
55 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie