A dyć to ja prosta babina ino, co się Helo zowie. Żyjom kiej ta insi i wiodom swój kierat pod tem Bożem niebem, co by zbawienia i łask uprosić. Moje Syny, nieboraki powiodły hej w świat daleki i ojcowską wioskę z macochy chatom opuściły, co by pusto stało. Com przeżyło i widziało je moje, ino podzielić siem tem rado bo jest tego co nie miara. Byćta zdrowa moje dziatki!
Łoj, inszych pytań nie mieliśta! Poezyji czytoć luba, no i gospodarstwo, co po chłopie mym bidulku jako spadek mi ostało, doglądoć muszem. Tako bywo kiej człek staro i samotno.