widziałam twoje oczy szare
dziś w lustrze
goniły moje myśli
rozpustne
otuliłam się nimi
jak szalem
i wybiegłam
nucąc za zegarem
tik, tik, tak
tik, tak
tak.
zaniosłam swój żal
aż na parapet nieba
na chwilę Słońce zgasło
schowane wśród chmur
gradobicia piorunów
tajfunu było mi potrzeba
by ogłuszyć złą pamięć
wrażliwą na ból...
niepewna zielonych wspomnień
rozmiłowana w tym co dziś
nie wiem czy jeszcze myślisz
o mnie
i czy warta jest coś ta myśl
tamte lata umarły
obsypane każdą jesienią
jednak
coś mi z duszy wydarł...